Są takie śluby, po których wracasz do domu z uśmiechem i jeszcze długo myślisz o ludziach, których właśnie poznałeś. Tak było w przypadku Wiktorii i Piotrka. Od pierwszych minut było czuć ogromny luz, autentyczność i grupę przyjaciół, która nie przyszła tylko uczestniczyć w weselu, ale naprawdę wspólnie celebrować ten dzień.
Przygotowania odbyły się w Summer Studio Warsaw, gdzie Parze Młodej towarzyszyli najbliżsi oraz przyjaciele. Już od rana panowała swobodna atmosfera pełna śmiechu, rozmów i emocji. Właśnie takie przygotowania lubimy najbardziej – kiedy nic nie jest wymuszone, a wszystko dzieje się swoim naturalnym rytmem.
Panowie, jak to panowie, jeszcze przed ceremonią żyli historią samochodu do ślubu. Okazało się, że pierwszy wybór odmówił posłuszeństwa i nie chciał zapalić. Na szczęście szybko udało się znaleźć rozwiązanie, a chwilę później Piotrek mógł przyjechać kultowym klasycznym Porsche, które idealnie wpisało się w charakter tego dnia.
Po drugiej stronie przygotowania wyglądały zupełnie inaczej. Wiktoria spędzała poranek w otoczeniu swoich druhen i najbliższych. Dziewczyny rozmawiały, śmiały się i pomagały sobie nawzajem, a Panna Młoda wręczyła im specjalnie zaprojektowane na tę okazję szlafroki.
To są właśnie chwile, których nie da się zaplanować. Dla nas najważniejsze jest wtedy jedno – nie przeszkadzać. Obserwować, słuchać i pozwolić, aby historia wydarzyła się sama.
Jeszcze przed ceremonią Wiktoria i Piotrek spotkali się podczas first looku. To zawsze jeden z tych momentów, który pozwala na chwilę oddechu przed dalszym biegiem wydarzeń i daje Parze kilka minut tylko dla siebie.
Ceremonia odbyła się w jednym z warszawskich kościołów. Tuż przed nią udało nam się wykorzystać kilka spokojnych minut na krótki plener w pobliskim zabytkowym parku oraz na dziedzińcu pałacu.
Nie była to klasyczna sesja. Bardziej spacer i chwila oddechu przed ceremonią. Wiktoria i Piotrek byli całkowicie skupieni na sobie. Widać było, że uwielbiają spędzać razem czas, dużo się śmieją i z ogromną radością przeżywają każdą kolejną chwilę tego dnia.
Po ceremonii wszyscy udali się do Warsaw Polo Club, gdzie goście czekali już na Parę Młodą. Wiktoria i Piotrek przyjechali zabytkowym Porsche, a życzenia odbyły się w ogrodzie, przy pięknej pogodzie.
Wystrój sali zachwycał prostotą. Minimalistyczne dekoracje zostały uzupełnione koronkowym elementem, który Wiktoria specjalnie zamówiła z zagranicy. Całość dopełniały charakterystyczne biało-niebieskie wazony oraz świece, które po zmroku stworzyły wyjątkowy klimat.
To kolejny dowód na to, że nie ilość dekoracji buduje atmosferę, ale spójny pomysł i dbałość o detale.
Jednym z najważniejszych elementów tego dnia były przemowy wygłoszone podczas kolacji. To właśnie wtedy goście mogli usłyszeć historię poznania Wiktorii i Piotrka, wspomnienia z początków ich relacji oraz wiele ciepłych i osobistych życzeń.
W naszych filmach przemowy są czymś znacznie więcej niż tylko fragmentem reportażu. Bardzo często stają się narracją całego filmu i pozwalają opowiedzieć historię Pary Młodej ich własnymi słowami oraz oczami najbliższych.
Dlatego również w 15-minutowym filmie przygotowanym dla Wiktorii i Piotrka to właśnie one prowadzą widza przez opowieść o tym dniu.
Wieczorem parkiet bardzo szybko wypełnił się tańczącymi gośćmi, ale dla nas najciekawsze momenty często dzieją się kilka metrów dalej.
Uwielbiam obserwować życie pomiędzy stołami. Rozmowy, spontaniczne toasty, śmiech, uściski i spotkania ludzi, którzy często nie widzieli się od dłuższego czasu. To właśnie tam powstaje wiele ujęć, które później budują rytm filmu i sprawiają, że po latach można ponownie poczuć atmosferę tego dnia.
Bardzo spodobało mi się również to, że Wiktoria i Piotrek znaleźli czas dla starszej części swojej rodziny. Wznieśli z nimi toast i po prostu pobyli razem przez kilka chwil. To drobny gest, ale właśnie takie momenty często mają największe znaczenie.
Na zakończenie wieczoru pojawił się jeszcze jeden element, który idealnie oddawał charakter tej Pary. Podczas oczepin Piotrek zamiast tradycyjnie rzucać muchą… rzucił frisbee.
Efekt? Ogrom śmiechu, prawdziwa gonitwa i jedna z tych sytuacji, których nie da się zaplanować.
I chyba właśnie za to najbardziej zapamiętałem ten ślub. Za ludzi, którzy robili wszystko po swojemu. Bez presji, bez udawania i bez próby wpisania się w gotowy scenariusz.
Powstał z tego nie tylko minutowy teaser, który możecie zobaczyć na naszym Instagramie, ale również piętnastominutowy film ślubny, opowiadający historię Wiktorii i Piotrka dokładnie taką, jaka była – pełną energii, bliskości i ludzi, którzy stworzyli ten wyjątkowy dzień.
Twórcy tego dnia
Wasz dzień.
Wasze emocje.
Wasza historia.