Nie każdy ślub musi być dużym wydarzeniem z setkami gości i napiętym harmonogramem. Coraz więcej Par decyduje się na celebrację w spokojniejszym rytmie, skupiając się przede wszystkim na ludziach, emocjach i wspólnie spędzonym czasie.
Tak właśnie wyglądał ślub Moniki i Michała, którzy zaprosili swoich najbliższych do Polnej Zdrój we Wleniu. Kameralne przyjęcie, własne przysięgi i miejsce, które od pierwszej chwili zachęca do zwolnienia tempa.
W Polnej Zdrój byłem po raz pierwszy i od razu zrozumiałem, dlaczego Monika i Michał wybrali właśnie to miejsce.
Otoczone zielenią, z dala od miejskiego zgiełku, pozwala na chwilę zatrzymać się i po prostu być tu i teraz. Nie ma w nim nic przesadzonego. Jest za to spokój, natura i atmosfera, która sprawia, że cały dzień płynie swoim rytmem.
Mam wrażenie, że właśnie takie miejsca najlepiej pasują do ślubów, podczas których najważniejsi są ludzie.
Podczas ceremonii Monika i Michał powiedzieli sobie własne przysięgi.
To zawsze jeden z najbardziej osobistych momentów dnia. Nie ma dwóch takich samych historii ani dwóch identycznych słów. Każda Para opowiada o swojej relacji w zupełnie inny sposób i właśnie dlatego tak lubię uwzględniać te chwile w filmach.
Wokół byli wyłącznie najbliżsi – rodzina i przyjaciele, którzy wspólnie przeżywali każdą kolejną minutę tego dnia. Kameralna atmosfera sprawiła, że wszystko było niezwykle naturalne i niewymuszone.
Hasło slow wedding pojawia się dziś bardzo często.
Dla mnie nie oznacza jednak konkretnego stylu dekoracji czy określonej liczby gości. To przede wszystkim sposób przeżywania dnia ślubu.
Monika i Michał nigdzie się nie spieszyli. Znajdowali czas na rozmowy, wspólne chwile z bliskimi i zwykłe bycie razem. Nie było poczucia, że trzeba odhaczać kolejne punkty harmonogramu.
I właśnie to najbardziej zapamiętałem z tego dnia.
Podczas montażu zależało mi przede wszystkim na tym, aby zachować klimat, który panował w Polnej Zdrój.
Spokój, bliskość natury i swoboda były obecne od pierwszych chwil aż do końca przyjęcia. To właśnie one prowadzą tę historię i sprawiają, że film nie opowiada wyłącznie o ślubie Moniki i Michała, ale również o miejscu, które stało się jego częścią.
Jeśli miałbym opisać ten dzień jednym zdaniem, powiedziałbym po prostu:
Jeśli slow wedding, to właśnie taki.
Wasz dzień.
Wasze emocje.
Wasza historia.